Jerzy Wojciewski

Spotkanie z Jerzym Wojciewskim ps. „Strzała”

Rozmowę przeprowadziła wolontariuszka Agnieszka Badeńska.

Zapraszamy do wysłuchania nagrania oraz przeczytania artykułu naszej wolontariuszki.

  • część 1

  • część 2

To, że podczas Światowych Dni Młodzieży można przenieść się w przestrzeni – nie ruszając się z własnego kraju – to nic nowego. Jest to bowiem czas trwania w modlitwie i radości z Kościołem Powszechnym w osobie młodych z całego świata. Ale czy przy okazji Światowych Dni Młodzieży można przenieść się również w czasie? Okazuje się, że tak!

Na warszawskiej Chomiczówce przygotowania do Dni w Diecezjach, poprzedzających ŚDM w Krakowie, rozpoczęły się na wiele miesięcy przed lipcem 2016. Chcieliśmy naszym gościom przybliżyć nie tylko duchowość, kulturę i tradycje naszego kraju, ale także odrobinę jego historii. I tak zrodził się pomysł projektu „Oni zmienili bieg historii…”, w ramach którego miałam ogromny zaszczyt i przyjemność poznać Pana Jerzego Wojciewskiego ps. „Strzała”, kombatanta, uczestnika Powstania Warszawskiego, ale przede wszystkim niezwykłego człowieka.

Na pierwsze spotkanie umówiliśmy się telefonicznie. Nie wiedziałam czego się spodziewać – nigdy nie przeprowadzałam z nikim wywiadu, dotychczas również nie miałam okazji poznać naocznego świadka wydarzeń II wojny światowej – denerwowałam się więc już od paru dni czy podołam temu zadaniu i szłam nieco zestresowana. Rozpoznałam pana Jerzego natychmiast – jak obiecał – po krótkiej białej lasce, nieodłącznej towarzyszce osób niewidomych, i już po kilku minutach wszelkie niepokoje znikły. Była to oczywista zasługa niezwykłego uroku osobistego, uśmiechu i przyjacielskiej postawy pana Jerzego.

Po wspólnej kawie i krótkiej rozmowie, podczas której mieliśmy okazję nieco lepiej się poznać, pan Jerzy opowiedział mi niezwykłą historię swojego życia. Zabrał mnie najpierw w czasy swojego dzieciństwa i młodości, potem partyzantki, swojej działalności w ruchu oporu, udziału w Powstaniu Warszawskim i innych walkach. Przenieśliśmy się w czasie do sierpnia ’44 roku, gdy został pojmany przez patrol własowców, a następnie w przestrzeni do obozów w Dachau i Meinheim, gdzie nie tylko był więziony, ale i niewolniczo pracował. Wspólnie przeżyliśmy radość wyzwolenia obozu i powrotu do upragnionej Polski, a potem koszmar twardego lądowania w powojennej, komunistycznej rzeczywistości i prześladowań ze strony SB. Snując wspomnienia rodzinne powróciliśmy do czasów współczesnych.

Szczegółów Wam nie opowiem – posłuchajcie sami. Poznajcie historię ryngrafu, który pan Jerzy otrzymał od matki przed wojną, a który udało mu się przemycić zarówno do obozu, jak i później z powrotem do kraju, pomimo licznych rewizji osobistych. Doświadczcie trudów życia w powojennej Warszawie, ale i radości z wyjazdów na grzyby czy potańcówek w Kołobrzegu. Urońcie łzę nad bliskimi pana Jerzego, którzy odeszli za wcześnie i poczujcie dumę z wnuków, dla których dziadek jest największym autorytetem.

Ale przede wszystkim – skorzystajcie z tej niepowtarzalnej okazji poznania człowieka, który chociaż doświadczył piekła na ziemi, pozostał niezwykle pogodny, otwarty i życzliwy. Który każdą chwilę swojego życia przeżywa w pełni, z energią i uśmiechem. My młodzi, nieustannie zabiegani, przejęci naszymi sprawami, zatopieni nosem w ekranach telefonów możemy się wiele nauczyć od pana Jerzego. A raczej zarazić jego radością i entuzjazmem – tak jak mi się, mam nadzieję, to udało.

Z tych spotkań pozostała mi jeszcze jedna bezcenna pamiątka – broszura o Powstaniu Warszawskim na Bielanach z dedykacją od pana Jerzego „Ku wspólnej przyjaźni, aby nie utonąć w zapomnieniu”. Będziemy pamiętać! My i przyszłe pokolenia.

Marian Wasztyn

Spotkanie z Marianem Wasztynem

Rozmowę przeprowadziła wolontariuszka Agata Kowalczyk.

Marian Wasztyn urodził się w kwietniu 1930 roku. Gdy miał 9 lat rozpoczęła się II wojna światowa. W sierpniu 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, 14 letni Marian mieszkał wtedy z rodziną na Woli. Kilka dni później wraz z rodzicami i młodszym bratem Aleksandrem trafił do obozu  w Oświęcimiu, gdzie przebywał do momentu wyzwolenia obozu. Obóz podzielony był na część żeńską i męską, chłopcy z tatą przebywali w jednej części, ale w późniejszym okresie zostali sami. Ich zadaniem było sprzątanie baraków. Pan Marian zrelacjonował kilka doświadczeń z pobytu w obozie. Najbardziej rzeczywiste są wspomnienia z samego przyjazdu do obozu. Każdej osobie został przydzielony numer, każdy musiał pamiętać swój numer, od tej pory dla Niemców był numerem. Pan Marian zapamiętał jak bardzo pobito młodego Żyda, który wdał się w potyczkę z innym Żydem. Opowiadał jak na jego oczach powieszono dwóch Polaków, którzy uciekli z obozu, ale Niemcy wysłali pościg i niestety udało się ich złapać i zamordować. Wśród okrutnych wspomnień i przeżyć zdarzył się też gest dobra, który zapadł w pamięci Pana Mariana. Do baraku dzieci przyszła grupa mężczyzn (prawdopodobnie byli to Polacy) i dostali gar zupy, którą żywili się Niemcy. Więźniowie zwykle w obozie dostawali kawałek chleba i miskę zupy, która była bardzo mało odżywcza. Każdego dnia  Pan Marian zastanawiał się czy nie trafi do komory gazowej na szczęście z bratem i matką przeżyli, ojca przeniesiono do innego obozu i tam zginął. Po wojnie z rodziną wrócili do Warszawy. Pan Marian wspierał matkę różnymi pracami. Hodował króliki, którymi się żywili, kiedy mieszkali w ruinach kamienicy na Woli. Potem musiał zostawić te zajęcie, gdyż zamieszkali w baraku przy Ochocie. Pan Marian bardzo szczegółowo opowiadał o swoich trudnych doświadczeniach związanych z okresem wojennym w Polsce. Razem z kolegami z obozu założył Stowarzyszenie Dzieci Oświęcimskich.

Marian Wasztyn was born in April 1930. He was 9 when the World War II broke. In August 1944, during the outbreak of the Warsaw Uprising, he was only 14, living in Wola with his family. A few days later he was taken to the concentration camp together with his parents and his younger brother, Alexander. He was kept in Oświęcim until the camp’s libertation. The camp was split into female and male part. The boys were held in one side of the camp together with ther father. Later, they were left there alone. They were responsile for cleaning the barracks. Marian reported some of his experience from the camp. The most realistic are the memories from the arrival at the camp – each person was given a number and they had to remember it. From that moment everyone was just a number to the Germans. Marian remembered how terribly was one Jew beaten for starting a fight with another Jew. Marian explained how two Poles were caugth while trying to escape the camp and hanged aferwards. Among horrifying memories and experiences there was, however, also an act of kindness engraved in Marian’s memory. A group of man, who were most probably Polish, came to the barrack and were given a pan of soup that was only for Germans. Camp’s prisones would usually receive a slice of bread and a bowl of a non-nutritive soup. Marian wondered each day whether he would go to the gas chamber. Luckily, Marian, his brother and mother lived. His father was moved to another camp where he died. After the War, Marian and his family came back to Warsaw. He supported his mother with different jobs – he breeded rabbits, which they would eat when they lived in ruins of a house in Wola. However, once they moved to the barrack nearby Ochota, he had to give up this activity. Marian described in details his difficult experiences connected to the time of Warld War II in Poland. Together with his friends from the camp he set up a Oświęcim Children Assocition.

Antoni Chojdyński

Spotkanie z Antonim Chojdyńskim

Rozmowę przeprowadziła wolontariuszka Emilia Romanik.


Zobacz ten film także na YouTube: „Nasz Dom” widziany oczami wychowanka Maryny Falskiej – Antoniego Chojdyńskiego